wtorek, 7 lipca 2015

Jeżeli porcelana...


"Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie czuł się jak u siebie w domu"

- Stanisław Barańczak


Ten wiersz idealnie opisuje moment życia, w którym obecnie się znajduję, w przeddzień przeprowadzki do Tajlandii.
Podczas studiów obiecywałam sobie, że jak tylko je skończę spakuję cały dobytek życia w plecak i pojadę przed siebie. Chciałam zobaczyć cały świat.

Mieszkałam w Finlandii, która była dla mnie jak dom, w pięknej Szwajcarii, a kilka dni wyjechałam z  Niemiec, aby rozpocząć kolejny etap mojej podróży.  Kiedy przyjeżdżałam do Hannoveru, byłam przygotowana na to, że zostanę na dłużej. Pod koniec studiów zainteresowałam się neurologią, zaczęłam myśleć o specjalizacji i plany zwiedzania całego świata zostały zepchnięte w kąt.  Plany, jak to plany mają do siebie to, że w moim przypadku lubią się szybko zmieniać. Jeszcze niedawno siedziałam z kolegą przy kawie i od spraw zupełnie prozaicznych przeszliśmy do planów na przyszłość. Oczywiście, moja przyszłość  była jasna - zrobię specjalizację z neurologii. Zostanę w Niemczech, na jakiś czas, a potem wrócę do Szwajcarii, bo tam było mi lepiej. Nieśmiało napomknęłam, że chciałabym wyjechać w świat, daleko, sama nie byłam pewna gdzie. Mówiłam o tym raczej  w kategoriach prawdopodobieństwa równego lotowi na Księżyc. Ale marzenie o wyjechaniu gdzieś daleko i zrobienia czegoś niezwykłego znowu stało się silne. Tylko uważałam, że ono chyba jest nierealne. Nie byłam pewna, czy nie zrujnuję sobie tym kariery. Ale czy ja kiedykolwiek TAK NAPRAWDĘ jej chciałam? Może po części, ale w głębi serca miałam wciąż co innego.

Aprobata  kolegi sprawiła, że wciąż z niezbyt wielkim przekonaniem o możliwości sukcesu postanowiłam spróbować  poszukać pracy w... Azji.  Udało się znaleźć, nawet bardzo szybko. Do momentu potwierdzenia mojego przyjazdu, pomimo ekscytacji nie wierzyłam, że to może się udać.  Kiedy  kupiłam bilet lotniczy do Bangkoku  wszystko stało się pewne.

Razem z nieopisywalną radością pojawiło się też mnóstwo strachu. Od rzeczy całkiem błahych, po poważne. Gorąco, komary, szczepienia na wściekliznę (tak, lekarz boi się zastrzyków), tęsknota za kotami, tęsknota za rodziną i przyjaciółmi ... Razem z moimi bliskimi przywykliśmy do tego, że często jestem gdzieś daleko, ale jednak zawsze to Europa. Teraz, kiedy przyjechałam do Polski na kilka dni zorientowałam się, jak wiele mnie omija każdego dnia, kiedy mnie nie ma. Ile jeszcze będzie takich sytuacji, radosnych -  kiedy ktoś z moich bliskich będzie się żenił, kiedy pojawią się dzieci, a mnie nie będzie? O tych smutnych, których już doświadczyliśmy nawet nie chcę myśleć.  Kiedy rozmyślałam o tym wszystkim kilka lat temu nie potrafiłam wyobrazić sobie minusów. Przez ten czas zmieniłam się znacznie. Jednak z bezpiecznej, komfortowej opcji pracy w Niemczech zrezygnowałam na rzecz skoku na głęboką wodę. Nie wiem, jak będzie. Ale zawsze lepiej spróbować pomimo strachu, niż żałować straconej szansy. Jak sobie poradzę? Zobaczymy wkrótce.

“We can't be afraid of change. You may feel very secure in the pond that you are in, but if you never venture out of it, you will never know that there is such a thing as an ocean, a sea. Holding onto something that is good for you now, may be the very reason why you don't have something better.”

- C. JoyBell C.

4 komentarze:

  1. Ja też czasami mam myśli, ile to mnie omija przez to, że mieszkam na Tajwanie. Ale, ktoś tam do góry dał mi szansę na miłość i musiałam ją wykorzystać i mimo, że jest tęsknota za rodziną to w jakimś celu dostajemy tą szansę :).

    Czekam na kolejne posty :) i trzymam za Ciebie kciuki :) Pozdrawiam :)

    www.peacehappinessfamily.blogspot.tw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa. Musimy korzystać z tego, co daje nam życie :)
      Jak tylko ogarnę się po przeprowadzce na pewno pojawi się tu coś więcej.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Fajny blog. zaczytałam się:) i tez ooh jak ja rozumiem te wpisy o Azji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasiu, fajnie, że tu do mnie zawitałaś :)

      Usuń