niedziela, 21 lutego 2016

Przepis na szczęście.

Jakiś czas temu rozmawiałam ze znajomym przy piwie. Oboje z Europy, mieszkamy w Azji jesteśmy tu szczęśliwi, jak nigdy wcześniej. Okazało się, że my tutaj ciągle słyszymy te same pytania od ludzi, którzy zostali gdzieś tam daleko:
Ile tam jeszcze zostaniesz? Kiedy wrócisz do normalnego świata? Kiedy znajdziesz normalną pracę?
A wcześniej:
Po co ci to? Przecież to dzicz. Tajfuny. Trzęsienia ziemi. WOJNA (tak, Wietnam kojarzy się niektórym tylko z wojną). Zaraza. Nie możesz znaleźć czegoś w Europie!?
A i to dopiero wierzchołek góry lodowej.
Po co ci tatuaż? Po co ogoliłaś włosy, przecież wyglądasz jak chłop. Po co, po co, po co?
Można by wyliczać w nieskończoność. A kogo to naprawdę obchodzi?

sobota, 13 lutego 2016

Jak przetrwać zimę w Tajlandii

Zima w Tajlandii? Na początku myślałam sobie - jakaż to zimna?! Jeszcze goręcej, niż było w porze deszczowej. Nic tylko upał i upał. Ponad 30 stopni non stop. Aż tęskniło się czasem za deszczem. Nocą dalej nie dało się spać bez wiatraka na najwyższych obrotach.
I na południu kraju zima właśnie tak wygląda. Idealna pogoda na pluskanie się w oceanie, opalanie. Można zapomnieć, że tak właściwie to jest grudzień, czy styczeń. Jest piękniej, niż latem w Europie. Kiedy spałam w hotelu bez klimatyzacji przez kilka nocy budziłam się spocona, jak mysz.


środa, 10 lutego 2016

Pai

Kiedy wybierałam się do Chiang Mai usłyszałam kilkakrotnie - "jak już tam będziesz, to musisz jechać do Pai." Czemu zatem nie spróbować?
Ku mojemu nieszczęściu ostatni bus odjechał z Chaing Mai kilka godzin, zanim znalazłam się na stacji. Został minivan. Nie cierpię podróżować minibusem, po tym, jak na trasie Kanchanaburi - Sangkhlaburi omal nie pożegnałam się z ostatnio spożytym posiłkiem, bo kierowca pruł po górach, jak szalony i to po niewłaściwej stronie jezdzni.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Tet - Wietnamski Nowy Rok.



Czyli Księżycowy Nowy Rok, odpowiednik szerzej wszystkim znanego Chińskiego Nowego Roku. Kiedy tylko przyleciałam do Wietnamu już wszyscy się ekscytowali, jako, że to najważniejsze święto w tym kraju. Trwa dłużej, niż wszystkie znane nam święta w Europie - bo aż cały tydzień. Od wietnamskiego odpowiednika Sylwestra (który w tym roku wypadł wczoraj) przez kolejnych 7 dni mamy święta państwowe.

czwartek, 4 lutego 2016

Jak zostałam milionerką?

Tak mi się marzyło za dzieciaka. Żeby mieć miliony. Wiem, że dziwne marzenie, ale inne dzieciaki z okolicy chciały zostać papieżem (płci żeńskiej!) i prezydentem. Więc chyba nie wypadam tak najgorzej.
Jaka była najprostsza droga do spełnienia tego marzenia?
Harowanie w pocie czoła? Super ambitne pomysły i żyłka do interesów? Inwestycja?
Otóż nie. Do każdej z tych opcji mi daleko.
Przeprowadzka do Wietnamu okazała się najłatwiejszym rozwiązaniem.