niedziela, 6 marca 2016

Opowieści z wietnamskiej sławojki.

Pamiętacie mój wpis o tajskiej toalecie w bagnie?

Wracam do tematu. Tym razem drobne, codzienne dziwności z Sajgonu - a jakże, w ubikacji.
Nie jest nadzwyczajnie, bo niczym się nie różni od tego, co znamy z Europy.
Ale! Papier toaletowy. On już na samym początku wydał mi się niezwykły, gdyż tuż po wprowadzeniu się do nowego mieszkania był tam papier, który nie miał tekturki w środku.



I jak tutaj nadziać go na uchwyt? Swoją drogą, czy TO, na czym zawiesza się papier ma nazwę? Myślę, wymyślić nie mogę. W każdym razie, co by człowiek nie uczynił, to papier się zawija i wywija. Może ten uchwyt jest niekompatybilny z papierem, może moje umiejętności zbyt słabe. Nie wiem.

Prawdziwe zdziwienie pojawiło się jednak dopiero wczoraj, kiedy wybrałam się na zakupy. Pośród papierów z tekturową rolką w środku i bez niej znalazłam... papier kwadratowy.


Widzieliście kiedyś kwadratową srajtaśmę?


Nie było wyjścia, musiałam kupić! Jeszcze tyle rzeczy może mnie w Azji zadziwić...:)

4 komentarze:

  1. Ha ha :) Ja sądzę, że nazywa się po prostu uchwyt na papier ;) kwadratowy to może w celu optymalizacji miejsca? mieści się więcej i zajmuje mniej niż okrągły?

    OdpowiedzUsuń
  2. Może. Ale nie jet zbyt ergonomiczny, bo jak rolka nowa,to przy rozwijaniu blokuje się o ścianę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Normalnie umarłam ze śmiechu - kocham Twoje teksty;) i zaraz szlag mnie trafi bo piszę setny raz komentarz i nie mogę go wrzucić grrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :D zawsze mam pomysły na dziwne tematy i zastanawiam się,czy ktoś to będzie czytał! to widzę, że jednak warto :)

      Usuń