czwartek, 7 lipca 2016

Hello from the other side...

"A droga wiedzie w przód i w przód
Choć zaczęła się tuż za progiem –
I w dal przede mną mknie na wschód,
A ja wciąż za nią – tak jak mogę...
Skorymi stopy za nią w ślad –
Aż w szerszą się rozpłynie drogę,
Gdzie strumień licznych dróg już wpadł...
A potem dokąd? – rzec nie mogę."

- J.R.R. Tolkien

Ciężko uwierzyć, że... to już rok w Azji.

Dokładnie rok temu pakowałam cały swój dobytek i pełna niepewności szykowałam się na do lotu do Tajlandii.
Nigdy wcześniej nie będąc w Azji, nie mając pojęcia, jak będzie. Nie mając pojęcia, że zdecyduję się zostać. Że Azję pokocham, a wręcz się nią zachłysnę. Że zdecyduję się zostać. Bo to miała być tylko przygoda.

pierwsze dni w Sangkhla

Na początku nie było zupełnie różowo. Przepaść kulturowa pomiędzy życiem w Niemczech, a we wsi w środku dżungli dawała mi się we znaki. I do tego zaledwie po kilku dniach pobyty w Sangkhlaburi co się stało? Trzęsienie ziemi. Byłam przerażona. Do głowy mi przychodziło ciągle "CO TY SOBIE MYŚAŁAŚ?!"

 z kolegą z pracy z Tajlandii

Ale było lepiej i lepiej, aż poczułam się tak całkiem u siebie. Czasem tylko łapałam się na myśleniu "Gdzie ja jestem? W dżungli, na samym końcu świata. Jak ja się tu znalazłam?!"

 pożegnanie z Sangkhlaburi

Znalazłam się we właściwym miejscu. Przez ten rok doświadczyłam więcej, niż mogłabym sobie wymarzyć. Był strach i ciężkie chwile, ale... było warto.

Teraz tylko nieśmiało zastanawiam się - w którym kraju będę mieszkać za rok?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz