czwartek, 24 listopada 2016

Muzeum Tradycyjnej Medycyny Wietnamskiej

Muzeum Tradycyjnej Medycyny Wietnamskiej - FITO znalazłam całkiem przypadkiem. Krążyłam po Sajgonie szukając Marty, której zaginął telefon i zainteresował mnie ten punkt na mapie. Wybrałyśmy się tam następnego dnia, a potem odwiedziłam je raz jeszcze z kolegą pracy i jego filipińskimi znajomymi. Za pierwszym razem zostały nam wręczone karty z opisem, z którymi zwiedzałyśmy, za drugim razem oprowadzała nas przewodniczka (co podniosło cenę niemal dwukrotnie, ale za to nieco się dowiedziałam).


piątek, 18 listopada 2016

Can Gio - Monkey Island

Już od pewnego czasu wybierałam się do Can Gio - najzieleńszej części Sajgonu, znajdującej się około 60km od mojego miejsca zamieszkania (Sajgon jet ogromny, na Google Maps pokazało mi 124km długości!). Nadszedł ten dzień i wraz z kolegą z pracy postanowiliśmy sobie zrobić moto-wycieczkę. Jako, że ja mam koło do wymiany (znowu),  to wybór wydawał nam się prosty (co, jak później się okazało nie oznaczało, że trafny). Kolega zdecydował się prowadzić przez pierwszą część drogi, bo rzekomo wiedział którędy. Otóż nie. Zostałam nawigatorem, po raz kolejny chwała Google Maps. Dostaliśmy się jednak na prom bez większych problemów. I prom był prawdziwą atrakcją. Jeszcze nie jechałam promem, na którym wjeżdża się motórem i to jeszcze na nim się siedzi całą drogę. Kosztowało to 5.500 VND (czyli... złotówkę!) za dwie osoby i motocykl. Aż mi się oczy zrobiły skośne z wrażenia, co można zaobserwować na zdjęciu.


środa, 16 listopada 2016

Da Nang

Do Da Nang dostałam się minibusem z Hoi An. Zabrałam ze sobą cały bagaż, jako, że wieczorem wracałam do Sajgonu właśnie z lotniska Da Nang. Wysiadłam pod słynnym smoczym mostem (smok w nocy świeci, a od czasu do czasu zieje ogniem i pluje wodą - niestety nie dane mi było tego zobaczyć). Najpierw udałam się do muzeum rzeźb Cham, następnie planowałam wypożyczyć jakiś motorek, ale szczęście się do mnie uśmiechnęło i w muzeum spotkałam pana, który mi jeden załatwił.


wtorek, 15 listopada 2016

Loy Krathong

Dziś obchodzimy najpiękniejsze święto, w jakim uczestniczyłam odkąd mieszkam w Azji. Niestety nie jest obchodzone w Wietnamie, ale rok temu miałam okazję zobaczyć, jak wygląda w Tajlandii. Jest to uroczystość ruchoma. Każdego roku przypada na pierwszą pełnię księżyca w listopadzie. Rok temu obchodziliśmy Loy Krathong 25 listopada. 


niedziela, 13 listopada 2016

Dance For Kindness

Dzisiaj, 13 listopada obchodzimy Międzynarodowy Dzień Życzliwości. Z tej okazji organizacja Life Vest Inside organizuje a całym świecie taniec życzliwości - Dance For Kindness.


czwartek, 10 listopada 2016

My Son

Kolejnym miejscem jakie odwiedziłam będąc w Hoi An były ruiny świątyń Cham w My Son. Należą one do Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Nie mogłabym pominąć My Son, zwłaszcza, że uwielbiam świątynie. W nadziei, że nie będzie lało ruszyłam więc w drogę. Google Maps nie ułatwiło mi życia tym razem. Wyznaczona trasa wydawała się prosta, jak drut, ale zatrzymywałam się kilka razy, by się upewnić, że na pewno jestem w dobrym miejscu.

środa, 9 listopada 2016

Marble Mountains

Marmurowe góry - według mnie konieczne do zobaczenia podczas wizyty w Hoi An. 30km, około 20 minut jazdy i byłam na miejscu. Strasznie szybko na wietnamskie warunki. Piękna droga wzdłuż wybrzeża nie była, jak to zwykle bywa zatłoczona i przepełniona wariatami drogowymi, więc już sam dojazd w te niezwykłe góry był rozkoszny.