wtorek, 15 listopada 2016

Loy Krathong

Dziś obchodzimy najpiękniejsze święto, w jakim uczestniczyłam odkąd mieszkam w Azji. Niestety nie jest obchodzone w Wietnamie, ale rok temu miałam okazję zobaczyć, jak wygląda w Tajlandii. Jest to uroczystość ruchoma. Każdego roku przypada na pierwszą pełnię księżyca w listopadzie. Rok temu obchodziliśmy Loy Krathong 25 listopada. 


Co to wszytko tak właściwie znaczy? W tajskim "loy" - dryfować, "krathong" - nazwa łódeczki puszczanej na wodę w tym dniu. Łódeczki można kupić, albo zrobić samemu. Ja oraz kolega z pracy Sam otrzymaliśmy od znajomej wynajmującej mi mieszkanie kawałki pnia bananowca, które tradycyjnie są podstawą, zdecydowaliśmy więc, że wykonamy je samodzielnie. I jak się okazało - nie było wcale tak łatwo. Na bananowcowej podstawce umieszcza się kwiaty (i to był pierwszy wyczyn - po ciemku poszliśmy do dżungli za bagno szukać kwiatków, wpadłam w jakieś kolce, uhh, ałł - kwiatki zdobyte; no prawie - dwa najładniejsze urwaliśmy sąsiadce z posesji ;). 


Każda łódeczka powinna zawierać także świecę, 3 kadzidełka, monetę i odrobinę włosów i paznokci osoby, która będzie ją spławiać na wodę. Na bokach i pomiędzy kwiatkami przyczepia się liście bananowca, wtedy wszystko wygląda ładniej. Z racji nocnego polowania na kwiatki i braku wcześniejszego przygotowania nasze łódeczki nie prezentowały się jakoś szczególnie obiecująco. 


Puszczając łódeczkę na wodę oddajemy wszystko złe, co w nas jest oraz wypowiadamy życzenie. Ona odpływa, a życzenie się spełnia. Moja była niestety nieco kaprawa i utonęła kilka sekund po włożeniu jej do rzeki. To samo stało się z łódką Sama. Mimo to obserwowanie coraz większej ilości ludzi gromadzących się nad rzeką Songkalia, a potem płynących w dal światełek było pięknym doświadczeniem.
Mam nadzieję, że może za rok będę gdzieś, gdzie będę mogła obchodzić Loy Krathong ponownie.

2 komentarze:

  1. Co do sosu rybnego fermentowanego - garum - to była specjalność starożytnych Rzymian - teraz podobno powraca i jest niebotycznie drogi, zawsze był :) pozdrawiam S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba komentarz nie do tego posta ;) ale! Ciekawe, że sosik był już obecny za dawnych lat.

      Usuń