środa, 4 stycznia 2017

Wonderfood Museum - Penang

Gdy przechadzałyśmy się ulicami George Town Gandzia dostrzegła muzeum jedzenia. Mi napis "Wonderfood" również rzucił się w oczy, ale przekonana byłam, że to knajpa. Oczywiście, jako Piewcy Żarcia nie mogłybyśmy odpuścić sobie wizyty w takim miejscu.


Na początku, po wejściu do muzeum wystawione są przeróżne potrawy (oczywiście sztuczne, ale wyglądają, jak prawdziwe) z opisami. I z objaśnieniami dotyczącymi kultury jedzenie i kuchni malajskiej, chińskiej i indyjskiej. Momentalnie zgłodniałam. Cud, że ślina nie zaczęła kapać na plastikowe jedzenie. Wszystko prezentuje się tak dobrze, że człowiek by jadł, jadł i jadł. I nie wiadomo od czego zacząć.


Muzeum jest duże. Po wyjściu z pokoju pierwszego, za zasłoną ukazało nam się kolejne pomieszczenie i kolejne, a potem nawet drugie piętro. Naprawdę sporo do oglądania. Poza potrawami są także makiety przedstawiające jedzenie w jakiś sposób zmienione z opisami dającymi do myślenia.


Na ścianach są cytaty dotyczące żarcia, a także dużo ogromnych sztucznych jedzeń, przy których można sobie robić zdjęcia. Jedynym mankamentem było dość słabe oświetlenie, przez co fotografie nie są tak bardzo cacy, jak by sobie człowiek życzył.


Zdecydowanie polecam nie tylko żarłokom, ale każdemu odwiedzającemu Penang. I nie rozpisuję się dziś za wiele, zostawiam za to więcej zdjęć.










2 komentarze: